Przewodnik wędkarski -
Paweł Kołodziejczyk!

Na ryby z Garbusem!

Choć wędkowanie w miom przypadku nie jest rodzinną tradycją,to jednak moi wędkarscy nauczyciele od zawsze powtarzali mi, że wyssałem to z mlekiem matki a w sumie to chyba urodziłem się z wędką w dłoni, chociaż sam tego faktu nie pamiętam – z pewnością zajęty byłem rybami ...

Kilka słów o mnieNa ryby z Garbusem

Team Dragon 1220iST FD

Testy sprzętu wędkarskiego

Od autora
Od wielu lat producenci prześcigają się w uatrakcyjnieniu swojej oferty, przedstawiając, co roku kolejne nowości. Jednak, by oferta była w miarę czytelna i zrozumiała dla przeciętnego zjadacza chleba, podzielona jest na serie w zależności od potrzeb i zasobności portfela kupującego. Jedną z takich serii, praktycznie w każdej firmie jest seria TEAM, co to oznacza? Z reguły jest to sprzęt, który posiada już odpowiednią jakość, przechodząc różne próby i stał się reprezentacyjnym produktem firmy. Firma Dragon posiada wiele produktów sygnowanych jak TEAM, a przyglądając się dokładniej pełnej ofercie można stwierdzić, że kupując taki sprzęt dostajemy naprawdę dopracowany technologicznie produkt, który powinien nam posłużyć przez wiele sezonów.
Postanowiłem, zatem sprawdzić jeden z wielu kołowrotków sygnowanych jako TEAM pod nazwą – FD 1200iST, który miał mi posłużyć do lekkiego jeziorowego spinningu i właśnie, dlatego zdecydowałem się na najmniejszy model. Spinning jeziorowy to przede wszystkim niewielkie przeciążenia i ciężary przynęt sięgające czasem dwudziestu gram, zatem kołowrotek tej klasy i wielkości powinien spisywać się wyśmienicie.

kołowrotek Team Dragon 1220iST

kołowrotek Team Dragon 1220iST
O produkcie słów kilka
Trzy metalowe szpule zapakowane każda osobno oraz kołowrotek, który na pierwszy rzut oka wygląda na bardzo trwały i zarazem bardzo estetycznie, wykonany w każdym z najdrobniejszych szczegółów.

zapasowe szpule

zapasowe szpule

dwie metalowe zapasowe szpule

Jak informuje producent w opisie korpus i rotor wykonany z superduralu, a system oscylacji szpuli napędzany przekładnią ślimakową, wskazuje, że powinna ona być solidna i trwała, tym bardziej że główna przekładnia klasey HEG, frezowana jest w mosiądzu i również w superduralu. Dodatkowo 11 japoński łożysk i jedno oporowe zapewnić powinno nam płynną pracę tego kołowrotka na naprawdę wysokim poziomie.

hamulec przedni kołowrotka

hamulec przedni kołowrotka

hermetyzowany hamulec przedni mieszczący się w szpuli

Przy spinningu, jednym z wielu ważnych elementów kołowrotka jest hamulec, w tym wypadku produkt zaopatrzony został w multitarczowy, hermetyzowany hamulec mieszczący się w szpuli. Dopełnieniem tych wszystkich doskonałości technicznych jak zapewnia nas producent jest pełne, dynamiczne wyważenie wszystkich obracających się części, co powinno się dać odczuć już po pierwszych obrotach kabłąka.
Test - czyli alternatywny stosunek ceny do jakości
Tak jak zaplanowałem, kołowrotek ten, przeznaczyłem do lekkiego jeziorowego spinningu. Woda stojąca, więc obciążenia nurtowe wykluczone, a biorąc pod uwagę średnią głębokości zbiornika wahającą się w granicach 6-8 metrów i ciężar główek nie przekraczający 20 gram, jak na tę wielkość kołowrotka, jest najbardziej odpowiednim sposobem na sprawdzenie jego optymalnych możliwości. Faktem jest, że spinning to jedna z najtrudniejszych prób dla każdego elementu wędkarskiego wyposażenia a w szczególności dla kołowrotka, poddawanemu ciągłej, nieustannej pracy, często na granicy wytrzymałości technologicznej. Ale w końcu to test!

Team Dragon w akcji

Team Dragon w akcji

podczas pierwszych dni testów, kołowrotek spisywał się wyśmienicie

Kołowrotek „na sucho” pracował bez zarzutu, płynnie, praktycznie bezszelestnie, co nie często się zdarza nawet w nowych produktach. Jednak zaniepokoił mnie pewien luz, którego początkowo nie mogłem zlokalizować, jednak po chwili wychwyciłem, co jest nie tak. Znalazłem luz na korbce kołowrotka, ponieważ składa się ją, odkręcając w przeciwnym kierunku do normalnego użytkowania, zacząłem sprawdzać różnie możliwości. Luz ten nie był duży, lecz dawał się wyczuć, a co najdziwniejsze był to luz w poziomie, który sprawiał wrażenie jakby rączka była nie dokręcona. Próbowałem ją możliwie mocno dokręcić, jednak by nie uszkodzić kołowrotka nie chciałem przesadzać. Okazało się, że jest to defekt produkcyjny i nie da się tego w żaden sposób usunąć. Okazało się również podczas łowienia, że przy obciążeniu kołowrotka przynętą był bardziej wyraźny i strasznie uciążliwy.

Team Dragon w akcji

Team Dragon w akcji

poziomy luz na korbce był bardzo uciążliwy podczas wędkowania

Kolejne tygodnie łowienia poza denerwującym luzem, o którym wcześniej wspomniałem były bardzo zadowalające. Młynek spisywał się naprawdę dobrze. Hamulec, który nadzwyczaj dokładnie można ustawić nie pozwalał nawet największym rybom odzyskać wolności. Linka równo ułożona dawała możliwości oddawania dalekich rzutów nawet delikatnymi zestawami. Jednak w pewnym momencie stało się coś dziwnego i nie zrozumiałego dla mnie. Po kilku tygodniach intensywnych połowów, pojawił się dziwny dźwięk dochodzący ze środka kołowrotka a dokładniej z przekładni. Przynajmniej tak mi się wydawało na początku. Jednak po szczegółowych oględzinach okazało się, że nie wytrzymały łożyska i kołowrotek praktycznie nie nadawał się do użytkowania. Co, nie ukrywam zdziwiło mnie bardzo, ponieważ tej klasy kołowrotek nie wytrzymał nawet miesiąca intensywnych połowów lekkiego spinningu, a ten fakt należy mocno podkreślić.

Team Dragon w akcji

Team Dragon w akcji

ciekawy i nowoczesny dizajn nie zastąpi funkcjonalności i praktyczności

Próbowałem jeszcze łowić, jednak kołowrotek w niczym nie przypominał tego z przed miesiąca, a dziwne odgłosy i irytujący luz był tak wkurzający, że zakończyłem połowy przy użyciu tego kołowrotka.
Subiektywna ocena autora
Kołowrotek Team Dragon jak sama nazwa wskazuje jest produktem, po którym mógłbym się wiele dobrego spodziewać, jednak nigdy nie przypuszczałem, że tak mnie rozczaruje, a tym bardziej, tak krótko mi posłuży. Pamiętam dokładnie moment, kiedy pierwszy raz wziąłem go w dłonie, byłem naprawdę miło zaskoczony jakością wykonania, dopracowaniem szczegółów, że nie wspomnę o trzech metalowych, zapasowych szpulach, które w moim przypadku pozwalają na ogromną uniwersalność jego zastosowania, bez konieczności zmiany kołowrotka.
Być może taki rozwój sytuacji szczególnie z łożyskami świadczy, że sprzęt, ten nie nadaje się do spinningu, a jedynie np. do lekkiego jeziorowego spławika, przy którym jego praca nie była by tak intensywna.
Być może trafiłem na produkt fabrycznie uszkodzony, a być może firma Dragon, biorąc pod uwagę swoją mocną pozycję na rynku, zaczyna wprowadzać buble.
Ciężko jednoznacznie i bezbłędnie stwierdzić, dlaczego? Zatem każdy z was wnioski musi wyciągnąć sam i być może moja subiektywna opinia pomoże wam podjąć taki a nie inny wybór.
Ja, po tym zdarzeniu z większą uwagą będę przyglądał się produktom firmy Dragon. Na pewno już nie szybko zmienię o niej zdanie, ale to tylko moja subiektywna opinia.
Galeria testowanego produktu TEAM DRAGON 1220iST
Pozdrawiam i do zobaczenia gdzieś nad wodą
Paweł GARBUS Kołodziejczyk

Zobacz podobne artykuły:

Mikado Sensei

Od kilku już ładnych lat, na naszym rynku pojawia się coraz więcej ofert plecionek różnych firm, które sukcesywnie wypierają żyłki i choć właściwości ich są bardzo odmienne to jednak zyskują sobie coraz więcej zwolenników wśród wędkarskiej braci. Dobra plecionka powinna charakteryzować się niską ścieralnością, bardzo dobrym przewodzeniem tego co dzieje się z naszą przynętą, oraz wytrzymałością na węźle zgodnie z tym co podaje producent...

Zobacz więcej...

Mikado X-Plode

Seria X-Plode została wyprodukowana w Europie i oferowana jest w trzech kolorach zielonym, czarnym oraz jaskrawo żółtym. Wyczytać można z opisu katalogowego, że posiada ona niezwykle precyzyjny splot pojedynczych mikrowłówien, które w procesie termofuzji zostały pokryte unikalną powłoką pod odpowiednim ciśnieniem. Efektem, czego osiągnięto prawie idealny okrągły przekrój, gwarantujący bardzo dużą wytrzymałość na węźle. Zapewnia on również osiąganie dłuższych rzutów. Plecionka ta oferowana jest na szpulach po 10...

Zobacz więcej...

Fenwick, Elite Tech, Walleye Jigging

Od autora Jesień dla mnie to czas intensywnych połowów, których głównym celem jest rodzina okoniowatych, reprezentowanych przez sandacza i okonia. Jednakże, aby z powodzeniem łowić ten rodzaj drapieżnika należy się solidnie przygotować. Głównie wędkuję z łodzi, a zatem bardzo istotnym, a może nawet jednym z najważniejszych elementów mojego wyposażenia jest wędzisko, które umożliwi mi swobodny i niczym nieograniczony połów oraz pozwoli na maksymalne wykorzystanie zastosowanych przynęt. Jestem wielkim fanem łowienia ...

Zobacz więcej...

Lamiglas Excel czyli ruda i okonie

Okonie były, są i będą jedną z moich ulubionych ryb drapieżnych, którym poświęcam bardzo dużo czasu. Wiele lat wędkowania zajęło mi rozszyfrowanie ich największych tajemnic w szczególności tych największych okoni. Często odbywało się to kosztem wielu wyrzeczeń i zaniedbywania w sezonie innych ryb, chociażby sandaczy. Dzięki temu jednak, dziś świadomie i z powodzeniem, łowię bardzo dużo i bardzo dużych okoni, na których głównie skupiam swoją uwagę. I co najdziwniejsze robię to na naszych polskich wodach, bez ko...

Zobacz więcej...

Savage Gear 4play soft

Jeszcze nie tak dawno – w sumie ponad dziesięć lat temu a wydaje się jakby to było wczoraj. Nie myślałem, że moja wędkarska droga doprowadzi mnie do momentu, kiedy moje pudełka będą „kipieć” od przynęt, a ryb będzie jak na lekarstwo. Od kilku lat rynek przynęt miękkich (tzw. softów) rozwija się w tempie, jakiego chyba jeszcze nie było. Producenci prześcigają się w corocznym zaskakiwaniu wędkarzy kolorystyką, kształtem a co najważniejsze pracą wabików, które w przełowionych bądź ubogich w rybostan łowiska,...

Zobacz więcej...

Projekt, realizacja i support techniczny - VIKINGSoft