Przewodnik wędkarski -
Paweł Kołodziejczyk!

Na ryby z Garbusem!

Choć wędkowanie w miom przypadku nie jest rodzinną tradycją,to jednak moi wędkarscy nauczyciele od zawsze powtarzali mi, że wyssałem to z mlekiem matki a w sumie to chyba urodziłem się z wędką w dłoni, chociaż sam tego faktu nie pamiętam – z pewnością zajęty byłem rybami ...

Kilka słów o mnieNa ryby z Garbusem

Okoniowa patologia

Jeziorowe potyczki

Łowienie okoni z pozoru nie wymaga zbyt wielkich umiejętności, przecież to tak wszędobylska ryba i do tego bardzo żarłoczna. Jednak to tylko pozory, które szybko weryfikowane są nad wodą. W szczególności kiedy przestaje żerować i tylko wędkarskie umiejętności pozwalają na swobodne i sukcesywne połowy.

okoń pięćdziesiąt centymetrów

okoń pięćdziesiąt centymetrów
Poświęciłem tej rybie kawał swego życia, poznając jej zachowania i zwyczaje. W ciągu całego roku występuje kilka różnych, odrębnych okresów i upodobań kulinarnych. Jednym z nich jest powtarzające się kilkakrotnie intensywne żerowanie, na wylęgu wszelkiej maści białorybu. Ten specyficzny okres, jest momentem nietypowego łowienia w toni lub z opadu na bardzo lekko.

okoń na jaskółkę

okoń na jaskółkę
Powtarzający się cyklicznie czas uzależniony jest od kilku warunków. Pierwszym i chyba najbardziej podstawowym jest pogoda, która ma wpływ na czas tarła białorybu. Ponadto na jego ilość, jak ma to miejsce np. w przypadku uklei, która w ciągu sezonu potrafi odbyć tarło, nawet do kilku razy. Stając się zasadniczą stołówką okoniową. Kolejnym warunkiem jest oczywiście sprzęt, który w tym czasie jest nieco odmienny, przynajmniej dla mnie.

nawet dzieci łowią na jaskółki

nawet dzieci łowią na jaskółki
Okoniowe szpady
Jeszcze nie tak dawno wybierając się na okonie zabierałem ze sobą trzy a czasami nawet cztery spinningi. Każdy z nich o różnej pracy i gramaturze wyrzutu. Dążąc do wędkarskiej doskonałości a przede wszystkim do eliminowania zbędnego balastu, nabyłem w tym, roku nową wędkę, która zastąpiła mi dwie dotychczasowe. Konrad Wiśniewski, właściciel pracowni NorthRods, podczas tegorocznych poznańskich targów wędkarskich, zwrócił moją uwagę na nowy rodzaj blanków, które pojawiły się na rynku od pewnego czasu.
Vegter Boron to połączenie znanych już dotychczas włókien grafitowych z włóknami boronowymi. Wyróżniające je na tle wszystkich dotychczasowych wędek, którymi łowiłem do tej pory, przede wszystkim niesamowitą czułością, szybkość reakcji na zmienne obciążenie, jak również płynnością pracy pod obciążeniem. Ponadto idealnie opisana gramatura. W przeciwieństwie np. do kijów za oceanu, które zazwyczaj mają ją mocno zaniżoną do rzeczywistości. Z szerokiej oferty wybrałem sobie kij o długości 198 cm, czyli tzw. okoniową szpadę. Z opisanym wyrzutem 2,5 – 15 i mocą blanku 3 – 10 lb.
Początkowo nie dowierzałem, jednak po krótkim czasie użytkowania, zmieniłem zdanie diametralnie. Dobierając odpowiedniej grubości plecionkę, która w tym wypadku ma średnicę 0,08, a końcowy jej odcinek zakończyłem przyponem z fluorocarbonu. W ten sposób amortyzowałem silne odjazdy największych garbusów, jak również chroniłem przynęty przed szczupaczkowymi zębami, które są częstym przyłowem.

ostrożny hol dużego okonia

ostrożny hol dużego okonia
Najważniejsze dla mnie w tym zestawie jest że mogę płynnie, bez zmiany wędziska przechodzić z 8 cm przynęt na 15 gramowych na niewielkie przynęty, którymi najczęściej są jaskółki na jedno czy dwu gramowych główkach, łowiąc w toni. I co najważniejsze na wspomnianym wędzisku czuję nawet najdelikatniejsze brania, które zacinam holując raz po raz okonie, od całkiem małych po naprawdę duże grubasy.

lipcowy okoń na jaskółkę

lipcowy okoń na jaskółkę
Silikonowe smakołyki
Ilość okoniowych przynęt w sklepach doprowadza wielu wędkarzy do rozstroju nerwowego, w szczególności kiedy muszą się zdecydować na jakiś konkretny zakup. Ja często miewam podobne dylematy, dlatego na łodzi mam kilka dużych pudeł wypchanych po brzegi najprzeróżniejszymi przynętami, a jednym z nich są wspomniane przeze mnie jaskółki i inne tego typu wabiki.
Czym że jest jaskółka i skąd ta nazwa. Wielu z was pewnie już się z nią spotkało, jednak kilka słów wyjaśnienia. Niewielka przynęta silikonowa, której ogon w przeciwieństwie do klasycznego kopyta zakończony jest płasko i przecięty wzdłuż, niczym ogon fruwającej jaskółki.
Podczas ubiegłorocznych jesiennych zawodów aktorów w Lubniewicach, kiedy warunki na wodzie były bardzo trudne poratował mnie tymi przynętami Tomasz Duer. Na co dzień człowiek łowiący ryby sportowo jak również Kierownik Narodowej Kadry Polskich Spinningistów. Od tego momentu jaskółki znalazły stałe miejsce w moich pudłach. Tomasz polecił mi również bym zerknął do sklepu www.sklep-phoenix-fishing.com, który prowadzi. Nie zwlekając zaraz po zawodach i jak to zwykle bywa rozszalałem się z zakupami. Bleak Shad w rozmiarze 5,5 cm i Bleak Shad Pro 6,5 cm zasiliły w dużych ilościach i barwach kolorystycznych moje i tak obszerne pudła. Ponadto ostatnio bardzo popularne przynęty miękkie Keitech, które swym wyglądem i pracą idealnie odwzorowują wszelki narybek.

przynęty dropshotowe też są okoniowe

przynęty dropshotowe też są okoniowe
Podstawowym uzbrojeniem tych przynęt są oczywiście główki jigowe, jednakże znacznie różniące się od klasycznej, przede wszystkim kształtem. Trójkątna i bocznie spłaszczona główka sprawia że przynęta tak uzbrojona znacznie inaczej pracuje w toni, wykonując niestandardowe ruchy, które nadaje wędkarz podbijając delikatnie szczytówką wędki. Większość ryb łowi się w toni lub na trzy czwarte wody w okolicach strefy przydennej. Ten właśnie naturalny opad z różnymi odskokami prowokuje ospałe i leniwe ryby do ataku. Brania zazwyczaj są bardzo delikatne w przypadku okoni, często czuć tylko delikatny opór a jak się później okazuje, większość wyholowanych ryb ma połkniętą całą przynętę. Nawet jeśli jej rozmiar sięga 8 czy 9 centymetrów.

okoń ponad czterdzieści centymetrów

okoń ponad czterdzieści centymetrów
Okoniowe stołówki
W zależności od pory roku jednak o dużej powtarzalności okonie w tych momentach przebywają raczej w bardzo podobnych miejscach. Z reguły są to ostre spady z delikatnie porośniętą linią brzegową, czy też wszelkie podwodne górki z lekko porośniętym szczytem. Na swoimi ulubionym jeziorze stworzyłem też kilka sztucznych miejsc. Obserwując od lat okonie i ich stałe punkty w których się pojawiały. Stworzyłem za pomocą gałęzi świerkowych czy też całych świerków idealne dla nich miejscówki, w który teraz je łowię. Praktycznie każdy zbiornik ma własną charakterystykę i opisywanie docelowych miejsc w przypadku okoni mija się z celem, ze względu na dużą ruchliwość tych ryb. Tak więc warto zacząć od tzw. baknówek bacznie obserwując wodę ponieważ często okonie pokazują się w miejscach w których do tej pory nie łowiliśmy. Wystarczy tylko namierzyć ławicę białorybu a okonie na pewno już tam są.

marcowy bardzo duży okoń

marcowy bardzo duży okoń
Można też posłużyć się też echosondą, która znacznie to ułatwi. Jestem wyznawcą odmienności w teoria dla tego zawsze zaczynam od prowadzenia przynęty pod górę a nie jak zwykle bywa w dół. Nazwane przeze mnie żartobliwie patologia okoniowa sprawdza się w większości wypraw. Ustawiam łódkę na pierwszych podwodnych roślinach i prowadząc, agresywnie pod górę brania zazwyczaj mam pod samą łódką. Wynika to z obserwacji, okoniowych zachowań, które atakują swe ofiary nim uda im się skryć w podwodnych roślinnościach.

poranny okoń

poranny okoń
Smutny epilog
Być może jestem monotematyczny bo powtarzam to jak mantrę przy kolejnych okoniowy artykułach, jednak nie potrafię inaczej. Przez wiele lat wychowywano mnie w przeświadczeniu że okoń to szkodnik, który wyjada wszelką ikrę. Tak więc ten sposób rozumowania i postępowania sprawił że dziś w Polsce jest niewiele zbiorników w którym można łowić piękne okonie. A wynika to z jednego nie przemyślanego faktu, że jest to ryba która rośnie najwolniej wśród drapieżników. Tak więc zabierając kolejne ryby z wody zastanówcie się jak długo tak będzie, skoro robią to wszyscy. Nie sztuką jest złapać króliczka, sztuką jest go ciągle gonić
Pozdrawiam i do zobaczenia gdzieś nad wodą
Paweł GARBUS Kołodziejczyk

Zobacz podobne artykuły:

Kwiecień w maju

Tegoroczna zima pokazała pazury i nakazała pokornie czekać aż się wyszaleje, jednak w końcu odpuściła. W połowie kwietnia nadeszły cieplejsze dni tak więc bez wahania zwodowałem łódź i wyruszyłem na wiosenny rekonesans oczywiście z myślą o okoniach. Po kilku godzinnym rozpoznaniu stwierdziłem jednoznacznie, że to jeszcze nie ten czas. Echosonda wciąż pokazywała zaledwie sześć stopni temperaturę wody. Do tego wszystkiego ryby wciąż stały na zimowiskach, czyli pierwsze ławice zaczynały się od co najmniej od ośmiu...

Zobacz więcej...

Sandacz na gumę

Softbaits czyli nic innego jak przynęty miękkie, przywędrowały do nas na przełomie lat 80 i 90 za wielkiego oceanu. Początkowo było w sklepach ich niewiele i tak naprawdę mało kto w Polsce wiedział jak ich używać, jednak w miarę upływu czasu zaczęły pojawiać się masowo w najprzeróżniejszych kształtach, kolorach i wielkości. Jest to jeden z najbardziej dynamiczniej rozwijających się działów wędkarstwa, który trwa do dziś....

Zobacz więcej...

Garbata wiosna

Marcowo-kwietniowe połowy, co roku obfitowały w duże ilości łowionych okoni, lecz wielkość łowionych ryb nie przekraczała z reguły dwudziestu paru centymetrów, zdarzały się pojedyncze nawet bardzo duże okazy, lecz nigdy nie były one główną atrakcją. Wczesną wiosną jednak nie są one tak chętne do współpracy, jak mam to miejsce już pod koniec maja czy z początkiem czerwca. ...

Zobacz więcej...

Nocne żniwa

Jesień to czas spinningowych żniw i nie ważna jest pora. Pierwsze chłodniejsze noce mobilizują praktycznie wszystkie drapieżniki do aktywnego żerowania, czując w „ościach” zbliżającą się zimę obżerają się na potęgę. Ten właśnie długo wyczekiwany czas „wielkiej wędkarskiej obfitości” poświęcam przede wszystkim sandaczom, jednak, od kiedy odkryłem moje jeziorowe eldorado próbuję swych sił na tych najtrudniejszych, czyli leniwych, chimerycznych mętnookich psach w stojące wodzie. I choć wielu lekceważy sobi...

Zobacz więcej...

Październikowy szczupak

Październik to jeden z moich ulubionych miesięcy na wędkarskie wyprawy pomimo pogody, która czasem postraszy zimnym wiatrem lub deszczem a czasem rozpieści ostatnimi jesiennymi promieniami słońca, lecz mimo tych rozbieżności jest też kilka zalet. Turyści i sezonowi wędkarze pochowali już swoje jednostki pływające, więc na taflę powrócił spokój i cisza a tylko nieliczni twardziele pozostali na wodzie, którzy wiedzą, że październik może być miesiącem wielkich ryb....

Zobacz więcej...

Projekt, realizacja i support techniczny - VIKINGSoft