Przewodnik wędkarski -
Paweł Kołodziejczyk!

Na ryby z Garbusem!

Choć wędkowanie w miom przypadku nie jest rodzinną tradycją,to jednak moi wędkarscy nauczyciele od zawsze powtarzali mi, że wyssałem to z mlekiem matki a w sumie to chyba urodziłem się z wędką w dłoni, chociaż sam tego faktu nie pamiętam – z pewnością zajęty byłem rybami ...

Kilka słów o mnieNa ryby z Garbusem

Oaza spokoju

Opowiadania, relacje, felietony

Szalejący za oknem wiatr, wszędobylski zgiełk i harmider uświadamiają mi, że nadeszła jesień. Chłód przenikający rozgrzane jeszcze sierpniowym słońcem ciało daje się we znaki podczas porannych wypraw. Błogą ciszę relaksującą duszę w samym sercu starego lasu przerywa przeraźliwe krakanie sędziwego kruka, który zrywa się niespokojnie, gdy przez ciemne chmury przebijają się pierwsze promienie słońca, dające już coraz mniej ciepła.
Podchodzę do brzegu, opieram się o strudzony pień powalonej wierzby i wpatruję się w nostalgiczną powierzchnię niewielkiego jeziorka. Z upływem kolejnych minut urokliwe pasma grążeli nabierają głębokiego koloru. Słychać tylko subtelne cmokanie linów, które zbierają ślimaki zamieszkujące spodnią część szerokich, sercowatych liści. Zadurzony w widoku budzącej się przyrody zapominam o wędkowaniu. Chwilę metafizycznego dumania przerywa głośny atak drapieżnika i widok wyskakujących nad powierzchnię uklei.
Zawołałem ojca, który także przez chwilę zapomniał o wędkarstwie i chodził wzdłuż brzegu w poszukiwaniu pękatych borowików. Zaczęliśmy przygotowania do łowienia. Wędkowanie z brzegu uniemożliwiały szerokie trzcinowiska oraz stare konary dotkniętych biegiem czasu drzew, których korony wcinały się w wodę. Zwodowaliśmy łódź w jedynym możliwym miejscu, spakowaliśmy sprzęt i odpłynęliśmy od brzegu z nadzieją, że spotka nas coś miłego. Zmontowaliśmy zestawy zakładając na agrafkę popery. Wykonałem rzut w stronę wąskiego korytarza utworzonego przez skupiska grążeli. Cmoknąłem nieśmiało poperem, który ledwo wpadł do wody. Branie nastąpiło natychmiast! Złowiłem pięknego okonia… Nie był on wielki, miał zaledwie 25 cm, ale jego barwa mieniła się zielenią, złotem i oliwką. Krwistoczerwone płetwy piersiowe na długo zostaną w mojej pamięci.
Z upływem czasu każdy z nas miał na koncie przynajmniej 10 zadowalających okoni. Wiele z nich znacznie przekraczało granicę 30cm. Z każdym rzutem oczekiwaliśmy kolejnego brania. Czasem widać było przecinającą gładką powierzchnię płetwę grzbietową, czasem tylko głośny plusk, zdarzało się, że ryby wyskakiwały widowiskowo uderzając z impetem w wobler. Mieliśmy ze sobą mnóstwo przynęt, ale szukanie innych wydawało się nam bezcelowe. Ryby współpracowały, nie trzeba było szukać sukcesu krążąc przez wyboistą drogę ich wyrafinowanych gustów. Po prostu oddaliśmy się wędkarstwu powtarzając sobie w ciszy: ,,chwilo trwaj!”.
Wypuszczając każdego złowionego przez nas drapieżnika mówiliśmy im ,,do widzenia”, mając nadzieję, że w przyszłości uda nam się z nimi spotkać ponownie. Wracając do domu, przemierzaliśmy kolejne kilometry z uśmiechem na twarzy, z poczuciem satysfakcji wynikającej z bezpośredniego kontaktu z pięknem otaczającej przyrody oraz ilości efektownych brań.
Jednak to, co ucieszyło mnie najbardziej to świadomość, że są jeszcze w naszym pięknym kraju miejsca nieskalane obecnością cywilizacji, jeziora, w których nie brakuje ryb, a wszystko to za sprawą osób, które posługują się własnymi prawami, troszcząc się o łowisko. Mowa o wędkarzach znających i szanujących prawo, spędzających nad wodą każdą wolną chwilę i czerpiących radość z wędkarstwa bez monotematycznego narzekania na temat kormoranów, wydr i sumów…
*tekst i foto - Rafał Mleczak

Zobacz podobne artykuły:

Zimowe okonie na ciepło

Nowy sezon wędkarski rozpoczęty, pierwsze trociowo - pstrągowe wyprawy już za mną, jednak ta niecodzienna zima a w rzeczywistości jej brak z wyjątkowo dodatnimi temperaturami spowodowała nie małe zamieszanie w ichtiofaunie. Korzystając z okazji braku pokrywy lodowej i mojej okoniowej fascynacji postanowiłem pierwszy raz w tym nowym sezonie sprawdzić, co w jeziorowej toni piszczy i wybrałem się na wędkowanie z łodzi. ...

Zobacz więcej...

Wędkarskie ostatki

Praktycznie do czwartej rano siedziałem przed komputerem by nadrobić jutrzejszej kilka godzin wędkowania. Choć ostatnio nie mam czasu na nic, ze względu na całą masę obowiązków zarówno służbowych jak i osobistych to jednak postanowiłem wygospodarować kilka godzin, ostatniego dnia na swoim jeziorku i zakończyć sezon spinningowy. Od 1 grudnia obowiązuje zakaz spinningu, który trwać będzie aż do 1 maja roku następnego, więc aż na pięć miesięcy będzie trwać nasza „separacja”. ...

Zobacz więcej...

Oaza spokoju

Szalejący za oknem wiatr, wszędobylski zgiełk i harmider uświadamiają mi, że nadeszła jesień. Chłód przenikający rozgrzane jeszcze sierpniowym słońcem ciało daje się we znaki podczas porannych wypraw. ...

Zobacz więcej...

Week of Real Eel

Rok 2012 z pewnością był niezwykły dla wielu z Was, jak również dla firmy Savage Gear i całego zespołu konsultantów i testerów. Nie tylko z powodu przewidywanego końca świata choć żyjemy do dziś – to oczywiście żart, lecz z powodu pracy nad nową przynętą, której premiera odbyła się w miesiącu czerwcu na targach EFEETX w Paryżu. To właśnie w tym miejscu drugi rok z rzędu Savage Gear został uhonorowany za najlepszą przynętę miękką prezentowaną podczas tych targów. ...

Zobacz więcej...

Garbus i D.A.M pierwszy rok współpracy

Pierwszego października bieżącego roku, minął rok mojej współpracy z firmą D.A.M. Był to bardzo pracowity rok, zarówno dla mnie, jak i dla D.A.M z którym wspólnie zrealizowaliśmy kilkanaście różnych przedsięwzięć. ...

Zobacz więcej...

Projekt, realizacja i support techniczny - VIKINGSoft