Przewodnik wędkarski -
Paweł Kołodziejczyk!

Na ryby z Garbusem!

Choć wędkowanie w miom przypadku nie jest rodzinną tradycją,to jednak moi wędkarscy nauczyciele od zawsze powtarzali mi, że wyssałem to z mlekiem matki a w sumie to chyba urodziłem się z wędką w dłoni, chociaż sam tego faktu nie pamiętam – z pewnością zajęty byłem rybami ...

Kilka słów o mnieNa ryby z Garbusem

Nocne okonie

Jeziorowe potyczki

Kilka lat temu swoją uwagę skupiłem na nocnych sandaczach i z uporem maniaka łowiłem noc w noc przez ponad trzy miesiące. Bywając na wodzie codziennie, stwierdziłem pewną prawidłowość, która zmieniła wręcz wywróciła całą moją dotychczasową wiedzę o okoniach, które skutecznie łowiłem w dzień a okazało się że jeszcze lepiej można je łowić w nocy.

nocny okoń

nocny okoń
Pierwsze starcie
Czerwcowe noce w pogoni za mętnookimi drapieżnikami jako pierwsze pozwoliły cieszyć się mi nocnymi okoniami. Kiedy po tygodniu nocnych eskapad, pojawiają się regularnie na łowisku na zmianę z sandaczami. Choć miejscówka typowa bardziej dla zedów to jednak prawie z dokładnością zegarka wychodziły ze swych kryjówek na intensywne żerowanie. Wraz z upływem czasu zamieniały się jedynie rocznikami, im bliżej świtu tym mniejsze pojawiały się na łowisku. Ta prawidłowość intensywnie żerujących w nocy okoni dała mi wiele do myślenia. Dlatego też zmieniłem nieco koncepcję przestawiając się z sandaczy na okonie i szukając ich w miejscach dla nich najbardziej charakterystycznych, chcąc sprawdzić czy był to tylko przypadkowy przyłów, czy też można w nocy systematycznie je łowić? Co na pewno zmieniło by całą moją dotychczasową wiedzę na temat tych ryb.

kobiety też łowią w nocy okonie

kobiety też łowią w nocy okonie
Stoki, górki i pagórki
Wszelkie podwodne górki, ostre spady, podwodne półki czy też podwodne karcze to podstawowe miejsca bytowania tych jakże ruchliwych ryb. Dodatkowym atutem takich miejsc będzie występujący nieopodal narybek, płoci, uklei czy też innego białorybu, który jest podstawowym pokarmem garbatych rozbójników. Te klasyczne miejscówki to standardowe punkty w dziennym programie łowienia okoni ale był to zarazem punkt wyjściowy do nocnych zmagań. Bo dobrze rozpoznane łowisko w ciągu dnia to już połowa sukcesów nocnych okoni. Pierwsze noce na okoniowych miejscówkach dały już zadowalające wyniki, czasami kilka a czasami nawet kilkanaście okoni w przedziale między 40 a 50 centymetrów były wynikami, które jeszcze bardziej mnie mobilizowały mnie do działania, dając wiele wędkarskiej satysfakcji.

nocny garbus

nocny garbus
Okoniowa patologia
Klasyczne łowienie to z reguły ustawienie łodzi u podstawy górki prowadzenie przynęty w dół. Ten sposób znają wszyscy i praktycznie każdy od niego zaczyna. Jednak kilkanaście kolejnych nocy z rzędu i ciągłe eksperymentowanie pokazało że jest jeszcze jeden znacznie lepszy i skuteczniejszy. Otóż odwrotne ustawienie łodzi, czyli na szczycie górki dawało coraz to lepsze efekty. Te wędkarskie kominy często porośnięte podwodną roślinnością, dawały schronienie ławicom, a bardziej agresywne prowadzenie przynęty pod górę prowokowało je do mocniejszych i bardziej zdecydowanych ataków. Po raz kolejny udowodniłem sam sobie że wędkarska kreatywność i nieszablonowe podejście przynoszą niesamowite efekty wędkarskie. Choć klasyka jest zawsze punktem wyjścia to jednak dążenie do doskonałości polega na ciągłym poszukiwaniu.

duży okoń na spinning

duży okoń na spinning
Okoniowe przysmaki
Od wielu już lat przestałem stosować mikro przynęty podczas codziennych połowów okoni i nie tylko. Ostatnie lata przyniosły nowe doświadczenia a wraz z nimi nastąpiła zmiana wędkarskiej koncepcji. Jednak o selektywności przynęt napiszę innym razem. Podczas nocnego sandaczowego spinningu doświadczyłem ogromnej okoniowej żarłoczności, która pokazała że nawet trzy calowa guma nie była dla nich żadną przeszkodą, dlatego też wielkość ta stała się punktem wyjściowym, oczywiście w moim ulubionym kolorze czyli wszelkich jaskrawych seledynach, żółciach, zieleniach i innych temu podobnych odcieniach z wszelkimi dodatkami. Przerzucając co noc wiele rodzajów przeróżnych silikonowych wabików znalazłem kilka, które zaczęły odgrywać pierwszoplanową rolę w okoniowych zmaganiach. Jak okazało się nieco później kształt gumy a zarazem jej praca miał decydujący wpływ na efektywność połowów w poszczególnych okresach. Jedne pracują agresywnie i bardzo szeroko, inne zaś bardzo wąsko, migotliwie kołysząc się na boki, czy też te o bardzo wężowej pracy trzy segmentowe, łamane. Jedno jest pewne brak reguł jest największą regułą i gdym napisał że ten konkretny model był najłowniejszy – skłamałbym, ponieważ co chwilę inny model stawał się kolejnym faworytem. Tak więc posiadanie kilkunastu czy też kilkudziesięciu modeli o różnej pracy w przeróżnych kolorach jest niczym więcej jak właśnie wspomnianym przeze mnie dążeniem do jak najlepszych wyników. Wielkość główek zawsze dobierałem do głębokości łowienia oraz sposobu ustawienia łodzi pod górkę zawsze nieco ciężej i agresywniej z górki zaś nieco delikatniej choć też nie zawsze w dół. Mieszcząc się jednak zawsze w przedziale pomiędzy 8 a 15 gram. I nie da się ustanowić cudownej recepty bo zawsze jest to od czegoś uzależnione.

nocny okoniowy spinning

nocny okoniowy spinning
Okoniowe szpady
Idealnym zestawem na nocny fishing będzie kij który pozwoli swobodnie posługiwać się przynętami opisanymi wyżej o długości dobranej pod własne wędkarskie preferencje. I dla jednych będzie to 200cm a dla innych 270cm. Ja osobiście łowię jednoczęściowym kijem którego gramatura wyrzutu mieści się w przedziale 3-15, o długości 2 metrów. Takie wędzisko pozwala bez ograniczeń posłać do wody 8 cm czy nawet 10 cm gumę. Jego akcja można opisać jako fast jednak moc blanku jako ultra light. Uzupełnieniem tego patyka jest plecionka, dzięki której odróżniam kiedy trąciłem o kamień a kiedy o roślinę, jak również za jej pomocą potrafię rozróżnić nawet najdelikatniejsze branie. Nawinięta na nieduży kołowrotek od dość szerokiej szpuli, z bardzo dokładnym i długim hamulcem tworzy optymalny zestaw do nocnych zmagań.

okoniowy casting

okoniowy casting
Sierpniowy bonus
Pierwsze chłodniejsze noce po lipcowych upałach wzmagają apetyty wszelkich drapieżników. Jednak sierpień to również czas kiedy nastąpił niesamowity przełom podczas okoniowych polowań. W trakcie nocy kiedy to trafiłem sporego okonia, podczas wyczepiania przynęty, zauważyłem że ma w pysku coś jeszcze. Otóż okoń próbował właśnie skonsumować małego raka lecz o dziwo skorupka była jeszcze miękka. Szybka analiza sytuacji i prosty wniosek, raki mają wylinkę – (krótki okres zmiany skorupy), zatem okonie żerują na skorupiakach. Małe przestawienie łodzi, nieco cięższa główka niż zwykle na tej głębokości i worek się rozwiązał. Podczas bardzo agresywnego opadu gumy uderzającej o dno pozostawiającej za sobą potężną smugę. Był jasnym i oczywistym dla okonia sygnałem o właśnie startującym z dna raku i to był niesamowitym przełom. Trafiłem między innymi właśnie w tym czasie okonie powyżej 50 cm, które na polskie warunki są wielką rzadkością.

catch & release

catch & release
Rozwaga i rozsądek
Od wielu lat wychowywany byłem w przeświadczeniu że okoń to wielki szkodnik wyjadający ikrę i należy go eliminować. Być może wielu z was już nie pamięta tych czasów, ale kiedyś właśnie taką wiedzę nam wpajano. Dziś skutkiem takiego postępowania jest właśnie brak dużych okoni w polskich łowiskach, ponieważ ryby te wyjątkowo bardzo wolno dorastają do rozmiarów 30, 40 czy nawet 50 cm. Łowiąc to pamiętajmy że przyjemność polowania jest większa od przyjemności zabijania, zatem wypuszczając takie osobniki z powrotem dajcie szansę sobie i innym na kolejne spotkanie z tymi pięknymi rybami, które dają wiele wędkarskiej satysfakcji
Pozdrawiam i do zobaczenia gdzieś nad wodą
Paweł GARBUS Kołodziejczyk

Zobacz podobne artykuły:

Październikowy szczupak

Październik to jeden z moich ulubionych miesięcy na wędkarskie wyprawy pomimo pogody, która czasem postraszy zimnym wiatrem lub deszczem a czasem rozpieści ostatnimi jesiennymi promieniami słońca, lecz mimo tych rozbieżności jest też kilka zalet. Turyści i sezonowi wędkarze pochowali już swoje jednostki pływające, więc na taflę powrócił spokój i cisza a tylko nieliczni twardziele pozostali na wodzie, którzy wiedzą, że październik może być miesiącem wielkich ryb....

Zobacz więcej...

Kwiecień w maju

Tegoroczna zima pokazała pazury i nakazała pokornie czekać aż się wyszaleje, jednak w końcu odpuściła. W połowie kwietnia nadeszły cieplejsze dni tak więc bez wahania zwodowałem łódź i wyruszyłem na wiosenny rekonesans oczywiście z myślą o okoniach. Po kilku godzinnym rozpoznaniu stwierdziłem jednoznacznie, że to jeszcze nie ten czas. Echosonda wciąż pokazywała zaledwie sześć stopni temperaturę wody. Do tego wszystkiego ryby wciąż stały na zimowiskach, czyli pierwsze ławice zaczynały się od co najmniej od ośmiu...

Zobacz więcej...

Garbata wiosna

Marcowo-kwietniowe połowy, co roku obfitowały w duże ilości łowionych okoni, lecz wielkość łowionych ryb nie przekraczała z reguły dwudziestu paru centymetrów, zdarzały się pojedyncze nawet bardzo duże okazy, lecz nigdy nie były one główną atrakcją. Wczesną wiosną jednak nie są one tak chętne do współpracy, jak mam to miejsce już pod koniec maja czy z początkiem czerwca. ...

Zobacz więcej...

Okoniowa patologia

Łowienie okoni z pozoru nie wymaga zbyt wielkich umiejętności, przecież to tak wszędobylska ryba i do tego bardzo żarłoczna. Jednak to tylko pozory, które szybko weryfikowane są nad wodą....

Zobacz więcej...

Nocne smoki i zapach jaśminu

Lekki majowy zefirek delikatnie marszczył lustro jeziora, siedząc tak i wpatrując się w znikające słońce za koroną drzew, poczułem jakiś znajomy zapach – właśnie zaczyna kwitnąć jaśmin – a więc nadszedł ten długo wyczekiwany czas, czas spotkania z mętnookimi drapieżcami....

Zobacz więcej...

Projekt, realizacja i support techniczny - VIKINGSoft