Przewodnik wędkarski -
Paweł Kołodziejczyk!

Na ryby z Garbusem!

Choć wędkowanie w miom przypadku nie jest rodzinną tradycją,to jednak moi wędkarscy nauczyciele od zawsze powtarzali mi, że wyssałem to z mlekiem matki a w sumie to chyba urodziłem się z wędką w dłoni, chociaż sam tego faktu nie pamiętam – z pewnością zajęty byłem rybami ...

Kilka słów o mnieNa ryby z Garbusem

Lipcowe szczupaki

Jeziorowe potyczki

Lipiec to jeden z najgorszych miesięcy wędkarskich, letnie upały dokuczają nie tylko ludziom, powodują również małą aktywność ryb lub ograniczają ją do bardzo krótkich okresów żerowania. Ciepła i zielonkawo-kwitnąca woda oraz ciągle czepiające się zielsko naszych przynęt nie daje komfortu łowienia. Jednak przy odrobinie szczęścia i determinacji można trafić na żerowania wielkich szczupaków w samo południe, trzeba tylko łowić, łowić i jeszcze raz łowić.

Tomek i jego 99 cm

Tomek i jego 99 cm
Lipcowe połowy szczupaków nie należą do najłatwiejszych, jednak po spełnieniu kilku warunków i to może okazać się wcale nie takie trudne. Wybierając się o tej porze roku na zupełnie nowe łowisko, na tak zwane rozpoznanie czy zwiad najlepiej stawić się tuż przed świtem, kiedy woda nieco chłodniejsza po nocy i mało jeszcze nasłoneczniona wzmaga apetyty zębaczy. Drugim okresem wzmożonych żerowań jest późne popołudnie do samego zachodu słońca lub jeszcze chwilkę po zmierzchu, choć i to nie jest regułą. W ciągu dnia ryby przemieszczają się w poszukiwaniu pokarmu, dlatego jednym z podstawowych elementów wyposażenia powinna być echosonda, która pomoże zlokalizować nam posiłek drapieżcy, bo jak mówią stare wędkarskie porzekadła „gdzie ofiara tam i oprawca”. W ciągu dnia najlepszymi stanowiskami dla szczupaka będą miejsca gdzie głębokość nie przekracza kilku metrów a dno mocno porośnięte jest wszelką podwodną roślinnością, która zarówno gwarantuje bezpieczeństwo szczupakowatego pokarmu jak również im samym. Jednak nie są to łowiska zbyt łatwe i trzeba się do nich nieco przygotować sprzętowo.

mamuśka z Lubiąża

mamuśka z Lubiąża
Nawet nieco mniejsze szczupaki bez pardonu i z ogromną siłą atakują średniej wielkości przynęty, a zatem nie rozczulajmy się dobierając nasze przynęty tak by po części wyeliminować te najmniejsze osobniki. Podstawowym elementem wyposażenia spinningisty o tej porze roku powinny być jak największe woblery, najlepsze były by jerki jednak wiem, że wielu wędkarzy jeszcze z dużą niechęcią patrzy na te przynęty. Ciężkie, toporne i nieco trudniejsze w prowadzeniu. Sam też wielokrotnie próbowałem używać wędki castingowej jednak wieloletnie nawyki i przyzwyczajenie do tradycji są znacznie silniejsze. Producenci w swej ofercie nie przewidzieli jednak takich jak ja, dlatego też zamówiłem w pracowni kij bardzo przypominający wędkę castingową o długości 180 centymetrów i do 80 gram wyrzutu, lecz pod tradycyjny kołowrotek o stałej szpuli. W ten sposób bez problemu mogę posługiwać się jerkowymi przynętami pozostając jednak wierny tradycji. Skutecznymi i bardzo przypominającymi wspomniane wcześniej woblery bez sterowe są też duże woblery ze sterem i płytko schodzące np. woblery łamane przypominające swym wyglądem szczupaki. Bo jak wiadomo już chyba wszystkim szczupaki są kanibalami i bez zahamowań atakują się nawzajem, co wielokrotnie pewnie zdarzyło się nie jednemu łowcy, kiedy holując jednego mniejszego szczupaka atakowany był przez następnego znacznie większego.

C&R

C&R
Podobną regułę stosuję przy doborze przynęt silikonowych staram się zachować różnorodność wielkościową jednak nie brakuje tych mniejszych jak i tych naprawdę bardzo dużych, np. kopyta 4, 5 czy 6 na główkach jigowych w rozmiarach do 12/0 i nie przekraczającej 10 gram. Kolorystykę staram się dobierać według pewnych schematów biorąc pod uwagę porę dnia i stopień nasłonecznienia wody, czyli czym jaśniej tym ciemniejsze i bardziej naturalne przynęty i odwrotnie, czym bardzie pochmurno tym bardziej jaskrawo. Jednak i w tych przypadkach często odbiegam od utartych reguł i czasami z przekory a czasami z czystej ciekawości o tak dla nowych doświadczeń zamieniam przynęty na przekór, czyli czym jaśniej, tym bardziej jaskrawo i często właśnie takie eksperymenty, przynoszą niesamowite efekty. Z pewnością ważnym elementem jest przypon, dlatego też do tych największych przynęt stosuję dostępne na rynku przypony wykonane z tytanowego drutu, które ze względu na swoją sztywność, również ułatwiają mi ich prowadzenie powodując, że mam nad nimi pełną kontrolę. W podstawowym wyposażeniu nie może zabraknąć szczypiec do wypinania przynęt jak również rozwieracza do dużych, zębatych szczęk marmurkowych drapieżców, o czym pewnie przekonał się już nie jeden z was wracając do domu z poranionymi palcami przez szczupacze zęby, które jak tarka ranią czasami bardzo mocno i boleśnie a do tego rany goją się bardzo długo.

jerkując

jerkując
Jednym z wielu skutecznych sposobów jest wyszukanie na zbiorniku podwodnych łąkowych blatów z ostrym spadem lub kantem, od którego zaczynam łowić, co jakiś czas kotwicząc coraz bliżej brzegu. Drugim taktycznym, równie skutecznym sposobem na lipcowe połowy szczupaka, oczywiście przy sprzyjających warunkach atmosferycznych jest łowienie w dryfie. Przy delikatnym wietrze ustawiamy się na najbardziej wysuniętą część zatoki tak by znosiło nas w kierunku brzegu i obławiamy wokół siebie. Pomimo tego, że szczupaki to terytorialiści, którzy z ogromną zawziętością bronią swoich rewirów, zdarzyć się może, że w ciągu jednego dryfu trafi nam się kilka sztuk złowionych prawie obok siebie praktycznie z jednej łąki lub zatoki. To częste przypadki szczególnie wtedy, kiedy na ekranie echosondy pokazują się znaczne ławice drobnicy.

jeziorowy szczupak

jeziorowy szczupak
Łowienie jak żartobliwie mówią o nich wędkarze „kaczych dziobów” jest chyba najbardziej spektakularne i dostarczające wędkarzowi niezapomnianych atrakcji. Ataki tuż pod lustrem wody, widowiskowe świece na ogonie tych troszkę mniejszych osobników czy też potężne młynki i odjazdy tych znacznie większych okazów dają poczucie widowiska teatralnego.
Szczupak jako jeden z nielicznych nie goni swej ofiary, atakuje z miejsca z niesamowitą siłą i szybkością, przy czym jego zachłanność nie pozwala mu przepuścić żadnej okazji. Być może, właśnie to wszystko powoduje, że ogromna większość wędkarzy właśnie, dlatego wybiera ten gatunek na swój celownik, nie zapominajmy jednak, że nasze łowiska z roku na rok są coraz uboższe w rybostan tego drapieżnika, dlatego starajmy się wszyscy o to, by jak najwięcej wracało z nich do wody, bo przyjemność z polowania jest znacznie większa od samego zabijania.
Pozdrawiam i do zobaczenia gdzieś nad wodą
Paweł GARBUS Kołodziejczyk

Zobacz podobne artykuły:

Kwiecień w maju

Tegoroczna zima pokazała pazury i nakazała pokornie czekać aż się wyszaleje, jednak w końcu odpuściła. W połowie kwietnia nadeszły cieplejsze dni tak więc bez wahania zwodowałem łódź i wyruszyłem na wiosenny rekonesans oczywiście z myślą o okoniach. Po kilku godzinnym rozpoznaniu stwierdziłem jednoznacznie, że to jeszcze nie ten czas. Echosonda wciąż pokazywała zaledwie sześć stopni temperaturę wody. Do tego wszystkiego ryby wciąż stały na zimowiskach, czyli pierwsze ławice zaczynały się od co najmniej od ośmiu...

Zobacz więcej...

Garbate przedzimie

Przedzimie to zazwyczaj krótki okres, pomiędzy złotą jesienią a nadchodzącym czasem biało-srebrnej srogiej zimy. Pogoda za oknem nie zachęca do wszelakich wypraw, jednak w głowie mam tylko jedną myśl – na ryby – te największe drapieżniki – więc bez namysłu pakuję niezbędne rzeczy i ruszam na wodę. ...

Zobacz więcej...

Czerwcowe chlapacze

Czerwcowy poranek nie należał do najcieplejszych, jednak wschodzące słońce coraz mocniej podgrzewało jeszcze chłodne powietrze. Powierzchnia wody niczym nie zakłócona wyglądała jak lustro, w którym można dostrzec swoje odbicie. Poszukując sandaczy na jeziorowych blatach trafiłem na stado okoni. Nie były to może okazy, lecz ryb wahające się w rozmiarach trzydziestu paru centymetrów tego gatunku dają już wędkarską satysfakcję. ...

Zobacz więcej...

Garbata wiosna

Marcowo-kwietniowe połowy, co roku obfitowały w duże ilości łowionych okoni, lecz wielkość łowionych ryb nie przekraczała z reguły dwudziestu paru centymetrów, zdarzały się pojedyncze nawet bardzo duże okazy, lecz nigdy nie były one główną atrakcją. Wczesną wiosną jednak nie są one tak chętne do współpracy, jak mam to miejsce już pod koniec maja czy z początkiem czerwca. ...

Zobacz więcej...

Okoniowa patologia

Łowienie okoni z pozoru nie wymaga zbyt wielkich umiejętności, przecież to tak wszędobylska ryba i do tego bardzo żarłoczna. Jednak to tylko pozory, które szybko weryfikowane są nad wodą....

Zobacz więcej...

Projekt, realizacja i support techniczny - VIKINGSoft